|
Wpisany przez szpieg
|
|
Niedziela, 01 Maj 2005 23:18 |
"Trashfox & Hangedman"
wykonanie: Theatregroup Trava
tańczą: Anka Jankowska, Heini Nukari
muzyka: Renata Przemyk, Xytras, Rinne Radio
światła: Trava
zdjęcia: Wiktor Gutt
czas: 30 minut
Trashfox, trójnożna femme fatale jest ostatnią przedstawicielką przedziwnego rodu tripedów. Jako dawna tancerka rewiowa powtarza swe zakurzone taneczne numery, balansując pomiędzy chwilą obecną, przeszłymi momentami i atakami deja-vu.
Hangedman, beznogi magik z "Blindfollies Variete", pracował po drugiej stronie ulicy. Spotykają się po środku aby celebrować swe obsesyjne rytuały, które bezustannie biorą ich w posiadanie. Ich ciała odpowiadają na to różnorodnymi niekontrolowanymi symptomami. Fantastyczne, hipnotyczne i magiczne zdarzenia mogą mieć miejsce.
|
|
Spektakl "Trashfox & Hangedman" stworzony został w stylu czarnego kabaretu bez słów. To jedyny spektakl Travy przygotowany dla nieteatralnej przestrzeni. Trava preferująca zazwyczaj "czystą przestrzeń sceniczną", bądź całkowicie bez rekwizytów, bądź z bardzo ich ograniczoną liczbą, do prezentacji tej choreografii wybiera zrujnowane budynki, kafejki, halle, itp. To jedyny spektakl, który przez lata niejako samoistnie pojawiał się w częściach: najpierw powstała postać Trashfox, po kilku latach dołączył do niej Hangedman. Ich "romans" rozwijał się w trakcie grania tego spektaklu. Kolejne części historii rodziły się podczas serii prób przed występami i wchłaniane były przez "Trashfox & Hangedman".
Dwie "zakurzone", jakby wygrzebane ze śmietnika, postaci prowadzą ze sobą dialog w języku dawno zapomnianej przez świat elegancji. Z ich życia co prawda zniknęły atrybuty luksusu - a może ich nigdy nie było - ale gra w szachy pionkami z ogórków i pieczarek ustawionych na starej skrzynce nie czyni partii mniej ciekawej.
|
"To opowieść, w której leje się krew choć na scenie nie pada ani jeden cios, a ciała tancerzy pozostają nienaruszone. Postaci dramatu mieszkają ze sobą w opustoszałym, dekadenckim mieszkaniu. Ona w długiej sukni, ze staromodną mufką, kapelusikiem i packą na muchy, której używa jako wachlarza. On we fraku, zniszczonym cylindrze, z wielkim brązowym cygarem w zębach. Siedzą i grają w szachy. Nie wiele się dzieje, choć ona cierpi - z każdym zbitym z planszy pionkiem przeżywa katusze. Jest zaskoczona, zniesmaczona i wreszcie wściekła. Ostatecznie przerywa grę i odgania go od stołu.
Grupa teatralna Trava zastosowała w "Trashfoxie" metodę, której hołduje Jaron Lanier, jeden z pierwszych guru rzeczywistości wirtualnej - odrzucić stereotypy i skupić się na odmienności, ignorowanej lub odpychanej przez większość ludzi. Bohaterowie Travy są obcy w społeczeństwie - on kaleka bez nóg, ona kaleka z trzema nogami. Połączeni swoim fizycznym nieszczęściem nie mają miejsca w świecie, więc wirują po scenie wykonując karkołomne - z punktu widzenia widza - ruchy. Ich widoczne ułomności są jednak jedynie symbolem naszego psychicznego kalectwa, dziecięcych traum i ran zadawanych przez społeczeństwo. Bo, mimo że postaci pokazują, jak dobrze potrafią się bawić (zwłaszcza tańcząc połamane rytmy techno,'), w duszy cierpią okrutnie. On patrzy na nią z nieskrywaną zazdrością, łapczywie obserwując jej nadzwyczajne nogi, ona zdaje się tego nie zauważać, ale przecież czuje, że jest nieustannie obserwowana. Wreszcie w finale on sfrustrowany sięga po topór kata, głaszcze go, całuje i myśli o zbrodni...
Spektakl się urywa. Nie spada ani jedna kropla krwi. Czy naprawdę?"
serwis tańca, 2001
|
|
|
Zmieniony: Niedziela, 05 Luty 2006 10:48 |
|
Forum
Linki
Pogoda w Finlandii
Typowanie skoków
Słownik polsko-fiński
O nas
Kontakt
|