|
Oto artykuł Rafała Olszowskiego napisany na potrzeby zinu SF&F 'Quenta'. Część dotycząca historii oparta jest na informacjach z tej strony. Cytaty pochodzą z tłumaczenia Karola Laszeckiego.
Niechaj słuchają dziś słów
Mocnego Väinämöinena
Z kuźnicy Ilmarinena
Znad miecza Kaukomieli
Z łuku Joukahainena
Posłuchajcie, jeśli wam to po myśli, słów kilku o legendach i opowieściach z kraju mroźnej północy. Kraj ten niezbyt daleko leży od naszej ziemi ojczystej w sensie geograficznym, a przecież niesie w sobie spory ładunek egzotyki. Egzotyka niezaprzeczalnie wiele ma wspólnego z aurą – macie może przed oczami te mrożące krew w żyłach śniegi i lody, rozświetlane jedynie nikłym blaskiem księżyca w noc polarną?
Kraj ów wreszcie, oprócz niewątpliwego dostatku jezior, kierowców rajdowych i telefonów komórkowych ma jedno oryginalne bogactwo – język.
I właśnie od języka zaczyna się często zainteresowanie Finlandią. Bo czyż nie warto ścierpieć nieco mrozów strefy podbiegunowej, by usłyszeć jak ...
Pellervoinen, pellon poika, Sampsa poika pikkarainen,
sep' on maita kylvämähän, toukoja tihittämähän!
|
Od świata fikcji do prawdziwego kraju północy droga nie jest bardzo daleka... Pierwsze wzmianki, jakie dotarły do mnie o Kalevali i pięknie języka fińskiego pochodzą z lektury biografii Mistrza Tolkiena. Większość z was pewnie pamięta, że Quenya – elfia łacina, którą nie tak dawno słyszeliśmy również w naszych salach kinowych z ust Liv Tyler, swoje brzmienie, melodyjność i niekonwencjonalną gramatykę zawdzięcza właśnie językowi Suomi. Fascynacje gramatyczne i etno-lingwistyczne, nieobce młodemu Johnowi od Hobbitów pozwoliły mu odkryć magię języka, który posiada rekordową liczbę czternastu (!) przypadków. Język zaś odkrył Tolkien właśnie dzięki lekturze Kalevali.
|
 fot. daughter of chaucer / flickr.com / cc-by-nc-nd |
 Elias Lönnrot |
Kalevalę stworzył Elias Lönnrot (1802-1884) - fiński lekarz, botanik, lingwista i literat, zbieracz pieśni, zagadek i zaklęć. W latach 1829-1831 opublikował w czterech częściach Kantele (psałterium) - pierwszy, raczej surowy zbiór zgromadzonych przez siebie pieśni ludowych. Jesienią 1833 roku ukończył kolejny zbiór opowieści o dwóch starożytnych bohaterach - Väinämöinenie i Lemminkainenie - liczącą około 5 tysięcy wersów tak zwaną Prakalevalę. Ukazała się ona drukiem w roku 1835, dla wielu jest to właściwa data introdukcji tego fińskiego eposu. Dla Lönnrota wciąż był to jednak tylko zarys zamierzonego dzieła. Już wówczas bowiem miał zamiar połączyć runy w jedną i jednorodną całość.
Wytrwały podróżnik, Lönnrot łącznie przedsięwziął jedenaście wypraw badawczych w poszukiwaniu źródłowych tekstów. Ostatnią była wyprawa do Estonii i Ingrii w roku 1848. Wędrując często na piechotę, z podróżną laską, torbą i fletem, odnajdywał wśród bagien i lasów ludzi niezwykłych jak on sam. Na przykład bajarz Arhippa Perttunen znał na pamięć ponad cztery tysiące wierszy, zaś Larin Paraske, jedna z ostatnich wielkich fińskich poetek mowy, znała ponad 1.300 pieśni i ballad, nadto potrafiła recytować z pamięci z górą trzydzieści tysięcy wersów runicznych opowieści!
|
Po długich latach pracy pisarskiej i redakcyjnej, a także i zespołowej, jako że Lönnrot zaraził swoją pasją zbierania tradycyjnych run i przekazów sporą grupę przyjaciół, wiosną 1849 roku opublikował ostateczną już wersję dzieła pod jednym tytułem – Kalevala. Dzieło było obszerne – razem 50 run i 22.795 wersów, a co równie ważne – w przeciwieństwie do dotychczasowych publikacji autor podszedł do materiału literackiego twórczo, rzeźbiąc z odnalezionych fragmentów opowieści zupełnie nową całość. Przyznał sobie tym samym prawo do twórczego rozwijania tradycyjnego przekazu, jakie przez setki lat mieli jego ludowi strażnicy - bajarze i śpiewacy. Opublikowanie Kalevali stało się potężnym bodźcem do narodowego odrodzenia. Ludzie nauki i sztuki zaczęli masowo zmieniać nazwiska szwedzkie na fińskie.
Jakieś sześćdziesiąt lat później, kończąc naukę w szkole średniej Króla Edwarda JRR Tolkien odkrył dla siebie fińską Krainę Bohaterów. Jak czytamy w biografii Carpentera, niedługo później napisał pochlebnie o tym dziwnym narodzie i nowych bogach, tym plemieniu pozbawionych hipokryzji bohaterów, przyziemnych i skandalicznie się zachowujących. Im więcej o nich czytałem, tym swobodniej się wśród nich czułem i tym bardziej mi się to wszystko podobało. Ponieważ przyszły twórca Quenyi czytał epos Lönnrota w przekładzie angielskim, od tego momentu podjął wyzwanie zbadania oryginału.
Będąc już studentem Oxfordu Tolkien znalazł w bibiotece kolegium Exeter gramatykę fińską. Przy jej właśnie pomocy zaatakował oryginalny język poematu. Jak przytacza opinię Mistrza Carpenter: było to jak odkrycie piwnicy pełnej butelek wspaniałego wina nieznanego wcześniej gatunku i smaku. Zupełnie mnie to oszołomiło. Skutek, jaki studia nad fińskim wywarły na Tokienie był wielki – pod wpływem doświadczeń z tym językiem porzucił swoje zainteresowanie neogockim, aby zacząć eksperymentować i tworzyć własne zręby języka Elfów Wysokiego Rodu.
|
|
Zbliż swoją dłoń do mojej,
Spleć palce swoje z moimi,
By wzbiła się z dłoni pieśń,
Ponad obłok jak sokół.
Przyjrzyjmy się zatem bliżej treści eposu. Tłem akcji dla dramatycznych wydarzeń jest mityczna Kalevala, utożsamiana z Finlandią. Kraj ów cieszy się naturalnie dobrobytem, jako że natura służy swym bogactwem człowiekowi. Dostatek pól i łąk Kalevali zawdzięczamy działalności wiekowiecznego pieśniarza Vainamoinena, syna przedwiecznej Ilmatar. Początków istnienia uniwersum legend ludu Kalevy należy szukać w postaci kaczki, która wysiedziała kilka dorodnych jajek na kolanie Ilmatar. Po rozbiciu jednego z rzeczonych jaj, drobiny złotych skorupek dały początek gwiazdom, ...środek złotego jaja w żywe zmienił się słońce, z jego białej otoczki jak z procy księżyc spadł.
Vainamoinen, w prostocie swej doskonały bohater uchodzący za najstarszego mieszkańca Kalevali jest wiekowiecznym pieśniarzem. Najistotniejszą rolę bowiem w magii ludzkiej, a więc w ujarzmianiu przez człowieka zbuntowanych sił przyrody odgrywają pieśni objaśniające trafnymi słowami funkcjonowanie świata. Dzięki wezwaniom Vaino ...Sampsa Pellervoinen, czarownik pustynnych pól, ziarno posieje gęste. Warto zatem zwrócić uwagę, iż magia u Finów związana jest z ziemią i użyteczną pracą; co widać tym wyraźniej, iż za normę uważa się iż zwykle władza zaklinacza ogranicza się do jego ojczyzny. Specyficzne dla Kalevali rozumienie roli magii oznacza znajomość pochodzenia zjawisk przyrody, wiedzę o prapoczątkach zjawisk natury.
Vaino zaczął wyrzekać
Magiczne słowa zaklęcia
O prapoczątkach prawdy
Pierwszym rzeczy porządku
Lecz nie mógł sobie przypomnieć
Zaklęcia o żelazie,
Które zasklepiłoby ranę
I zawiązało żyły.
Zwróćmy uwagę, jak wielką rolę praktyczną pełnią w tych opowieściach złożone magiczne wezwania. Najczęściej nie są to złowrogie inwokacje do nieznanych sił, lecz raczej praktyczna zapobiegliwość i pragnienie korzystania z dóbr przyrody do pożytecznych celów. Zaklęcia tego rodzaju odznaczają się swoistą świadomością pokory, zaklinacz to nie tyle specjalista od ukrytej, gnostycznej wiedzy, co posiadacz umiejętności pozwalających na przeżycie w mroźnych krainach północy. Równocześnie warto zauważyć, iż w fińskiej frazeologii pieśń liryczną określa się tym samym słowem co magiczne zaklęcie. Pieśń tego rodzaju to próba oswojenia zewnętrznej rzeczywistości, ale równocześnie prośba i wezwanie o pomoc Opatrzności. Ukko, panie i władco na niebie – tak personifikują osobę Stwórcy i ostatecznej instancji osądzającej ich racje bohaterowie Kalevali, żyjący poniekąd w czasach przed Objawieniem. Nie mojej używam siły, to nie moje są słowa, lecz czysty oddech drzew. Jeśli me usta są dobre, lepsze są usta Stwórcy, jeśli ci miła dłoń moja, dłoń Jego milsza ci będzie – tymi słowami kończy swą inwokację Väinämöinen. Ahti Lemminkainen, bohater którego credo jest lekkomyślność i zuchwałość w sytuacjach najtrudniejszych wyzwań zwraca się zawsze o pomoc do Ukko. Tak jest w przypadku próby pochwycenia ognistego konia: ...Potężny Ukko, ugaś ogień na grzbiecie konia, abym mógł go osiodłać i nie spłonąć od żaru!
Świat Kalevali tchnie atmosferą naturalności i swoistym poczuciem humoru. Odróżnia się tym samym od ponurych i mrocznych mitologii germańskich. ...Ja, syn człowieczy, dnia pragnę! – woła przed wydostaniem się z łona maitki na świat Vaino. Uderzającą obserwacją dla czytelnika pozostaje fakt, że w opowieściach Kalevali mamy do czynienia ze swoistym „spłaszczeniem” perspektywy – rodzinna wioska i jej sąsiedztwo staje się wyznacznikiem całego świata – wszak bohaterowie pokonują odległości między planami akcji z szybkością wiatru. Wioska staje się całym światem – stworzonym ze skorupek rozbitego jajka, zaś świat staje się wioską, gdzie wszyscy mieszkańcy się znają. Za przykład specyficznego poczucia humoru niech posłuży najbardziej chyba rozbudowana inwokacja, którą wygłasza żona kowala Ilmarinena przed czynem zaiste bohaterskim - wyprawieniem krów na pastwisko. W zawierającej się niemal w całej runie trzydziestej drugiej inwokacji padają wpierw wezwania do duchów symbolizujących przyjazną wobec człowieka przyrodę.
Tyś jest najpotrzebniejsza,
Suvetar, duszku lata,
Tyś druga, Etelätär,
Naturo prawdziwie piękna,
Trzecia niech przyjdzie Hongatar,
Duch wiecznej zieloności,
A czwarty duch jałowca,
Dziewica Katjatar. (...)
Duch pięknej Tuometar.
Mielikki, leśna pani,
I córa leśna Tellervo.
Skoro wiemy już, kogo w pierwszej kolejności wzywamy, nadeszła pora, by wymienić prośbę:
Niech się oddala każde
Nieszczęście od krów moich,
Niech umykają od nich
Pijawki i topielice.
Co spodzewamy się w związku z tym osiągnąć, jaka jest nagroda za twardy trud pasterski?
Mleko jest równie święte, jak czarny chleb albo piwo jęczmienne dla spragnionego człowieka. (...) Niech się leje mleko między palcami kobiet, niech się wykąpie w mleku drzemiący za piecem kot. Aby to jednak nastąpiło, musi wpierw upłynąć cały dzień na pastwisku, by wreszcie: ...Do obór krnąbrne zwierzęta! W domu sauna gotowa; pastuch chce się wykąpać, a las chce nocą być sam. Największą zaś przeszkodą, jaka może stanąć na drodze do tak jasno wytyczonego celu, może być niedźwiedź Otso! ... Czy tobie nie wystarczą szerokie brzegi jezior, aż po północną Pohjolę, aż po równiny Laponii? Możesz boso, bez butów na Północ prosto biegać, przez całą jesień możesz wędrować bez skarpetek. Zostawmy może na chwilę powyższe pastersko-leśne klimaty. Zasadniczą osią wydarzeń opisanych w Kalevali jest fakt, iż nie mamy tu do czynienia ze ślepym poddaniem ludzi losowi, fatum zmuszającemu bohaterów do bezwolnego uzależnienia od przyrody. Przeciwnie – tu człowiek pracą swoich rąk poddaje sobie przyrodę, zachowując jednak należną swojemu miejscu w świecie pokorę. Tak Vaino posługując się magiczną pieśnią dla przygotowania miejsca dla zbóż Pellervoinena pozostawia samotną brzozę dla przelatujących ptaków, Ilmarinen swoimi zręcznymi rękoma tworzy prawdziwy ewenement – cud techniki, magiczny młynek Sampo, a Ahti... cóż, Ahti pozostaje taki jak był, lekkomyślny, uganiający się za dzikimi łosiami po równinach Pohjoli, aż po czarne wodu Tuoneli. Lecz natura Lemminkainena, zuchwałego i niestałego w uczuciach, nieobliczalnego i skorego do gwałtownego gniewu pełni swą rolę jako kontrapunkt dla wyjątkowo spokojnej natury Finów. Kto z was był w kraju Suomi, w którymś z tych północnych miasteczek, gdzie spokój ludzi północy przyprawia często o zdumienie, a na rogach ulic wystają nieustannie grupki młodzieży - czekając aż coś się wydarzy – ten zapewne wie, co mam na myśli.
Przeciwieństwem dla słonecznej, choć często przykrytej śniegiem ziemi Kalevali jest mroczna i mglista północ – Pohjola. Najprostszym sposobem odczytania tej dychotomii jest przeciwstawienie naporowi Finów dawnych mieszkańców tych ziem – Lapończyków, choć równie dobrze Kalevala i Pohjola mogą być zwaśnionymi gałęziami tego samego rodu. Pohjola symbolizuje kraj mrozu i lodu, nieprzyjaznej człowiekowi przyrody i czającego się niebezpieczeństwa śmierci. W Pohjoli ponadto magia i pieśni związane z ojczystym południem mogą zawieść nawet wiekowiecznego zaklinacza. Co więcej – nad tą nieprzyjazną ziemią pieczę ma demon, czarny i złośliwy bożek Hiisi, potrafiący posunąć się nawet do wysłania naprzeciw Lemminakinenowi fałszywego, a diabelsko rączego łosia. Pohjola to kraj zimna i złośliwych zaklinaczy – całą bandę takich właśnie szkodliwych czarnoksiężników rozpędza w swoim czasie Ahti, choć jeden z nich w zemście posyła ku niemu później żmijową strzałę.
Skoro jesteśmy przy symbolice zła i niskich instynktów, jakim przychodzi się przeciwstawić bohaterom rodu Kalevy, w pierwszym rzędzie pojawiają się tu jadowite żmije, czasem i w zmutowanej stugłowej odmianie. Grozą przejmuje również Tuonela, kraina śmierci, o której nawet wiekowieczny Veino mówi:
|
|
Nigdy już dobrowolnie
Nie pójdę w krainę śmierci,
Aby poznawać rzeczy
Na które nie mam miary. (...)
Tam łóżka mają sprężyny
Z żywych węży i żmij.
|
O dreszcz przyprawia dziewięciu synów Lowiatar, córki Krainy Śmierci, która samo zło rozsiewała, a brzydoty była nieopisanej. Nazwała ich matka imionami chorób, aby każdy z nich imię swoje rozsławiał, a chorobę swego imienia między ludźmi rozprzestrzeniał. Prawdziwie demoniczą w półfinale eposu okazuje się wreszcie stara Louhi, która machając żelaznymi skrzydłami z dziesięciu kos, niczym złowieszczy jastrząb pikuje na łódź z Kalevali, by zatopić czarodziejski młynek Sampo z pstrym daszkiem. Uosobieniem zła jest wreszcie mroczny Hiisi – zły demon północy, mający na swych usługach wszelkie plugawe lub szkodliwe zwierzęta. Naturalnym złem, któremu przychodzi przeciwstawić się bohaterom jest wreszcie zwykła ludzka głupota, objawiająca się najwyraźniej w zapatrzonym w siebie Lapończyku Joukahainenie, któremu pozwólmy samemu wypowiedzieć się w tej sprawie: ... Wielka jest mądrość ojca, głęboka jest mądrość matki, lecz moja mądrość najwyższa, o tym najlepiej wiem sam. A jakaż ta mądrość? ... Wiem, skąd się wzięła zięba, zięba, panie to ptaszek, wąż zielony to żmija, a okoń – wodna ryba.
Wróćmy jednak do mroźnej Pohjoli; kraina ta oprócz niewątpliwych minusów posiada jednak pewne naturalne bogactwo: piękne dziewczęta, po które co i rusz wyprawiają się bohaterowie Kalevali. Przy tej okazji, a na ich żądania podejmują oni wielorakie, mniej lub bardziej pożyteczne zadania. Od prostych: rozciąć włos na dwoje, zrobić węzeł z jajka nie tłukąc skorypki, aż po bardziej złożone, jakich podłął się lekkomyślny Ahti – złowienie dzikiego łosia Hiisi, sprowadzenie ognistego rumaka, a wreszcie ustrzelenie łabędzia pływającego w wodach Tuoneli. Z kolei Ilmarinen, by zdobyć sobie w nagrodę urodziwą córkę Louhi podejmuje się bez wachania zaorać żmijowe pole (w którym również maczał swoje łapska Hiisi,'), z mrocznej krainy Kalmy sprowadzić olbrzymoniedźwiedzia i olbrzymowilka, a wreszcie schwytać gigantycznego, zmutowanego szczupaka. Ostatecznym, symbolicznym zadaniem – ważnym szczególnie dla dobrobytu ludzi północy, jest wykucie czarodziejskiego młynka Sampo, (którego mianem posługuje się do dziś fińska firma ubezpieczeniowa...)
|
Przy tej okazji warto odnotować kolejną charakterystyczną cechę ludzi północy: swoistą niezależność, a czasem nawet nadrzędną rolę kobiet. Chociażby w Pohjoli to właśnie stara Louhi sprawuje władzę najwyższą. Mimo tego kobiety nieczęsto przejmują typowo męskie zadania, pozostawiając bohaterom wypełnianie wyznaczonych przez siebie zadań, same za to oddają się z zapałem praniu, wyszywaniu lub zbieraniu jagód (w przerwach manipulując losami mężczyzn). Pielęgnują również liczne uprzedzenia, jak choćby: ...dziewczyna przy matce jako jagoda w polu, żona przy mężu jako pies na łańcuchu. Jedna z urokliwych panien, piękna Aino woli nawet mariaż z morską topielą, niż dzielenie łoża z wiekowiecznym Väinämöinenem. Na swoim sprycie zawiodła się tylko żona kowala Ilmarinena, która pragnąc zakpić z młodego Kullervo, na obiad podaje mu kamień zapieczony w chlebie. Koniec tej opowieści był jednak dla niej właśnie bolesny...
Skoro padło już imię Kullervo, zwróćmy uwagę na bohatera wyróżniającego się swym tragicznym losem od innych herosów tej opowieści. Losy Kullervo równie silnie oddziaływały na wyobraźnię JRR Tolkiena, dając inspirację dla dramatycznej historii Turina Turambara, znanej nam z kart Silmiarillionu. Być może nuta goryczy zawierająca się w tej historii bez happy endu ma coś wspólnego z tym, iż jej akcja toczy się w Karelii, a więc krainie dla Finów sentymentalnej oraz ziemi utraconej – jako że po 1945 niemal cała praojczyzna Finów znajduje się w obrębie Rosji. Kullervo to dziecko zemsty i wojny, zaś śmierć pieczętuje niespełnione nadzieje jego życia.
|
Legendy będące źródłem run Kalevali kształtowały się przez całe stulecia. W sposób szczególny rozwój twórczości ludowej można zauważyć od czasów, gdy Finowie pod wpływem naporu kulturowego Szwedów konserwują zabytki własnej kultury. Równocześnie w mentalności i świadomości ludu Kalevali dają się zaobserwować wpływy świadomości chrześcijańskiej, widocznej choćby w relacjach człowieka z przyrodą. Nie mamy tutaj do czynienia z pogańską zgodą na kult natury jako siły nadrzędnej; przeciwnie – przedmioty martwe, dzieła pracy rąk ludzkich bywają równie cenione i często personifikowane, jak choćby czółno skarżące się na swój los zapomnienia. Szczególnie widoczna granica między światem fantazji a rzeczywistością pojawia się w ostatniej, pięćdziesiątej runie. Skromna i cnotliwa dziewczyna imieniem Marjatta, będąc dziewicą rodzi syna, który zostaje ochrzczony i staje się pierwszym królem Karelii. Väinämöinen godzi się z losem, który nakazuje mu odpłynięcie miedzianą łodzią w przeszłość, do świata mitycznych opowieści. W zakończeniu opowieści widzimy, jak „wiekowieczni” bohaterowie odchodzą w cień przed gwiazdą betlejemską, by zachować swoją obecność w pieśniach i opowieściach przy dźwiękach kanteli.
Sampo od słów posiwiał,
Louhi zgasła wśród skał,
Lemminkainen w swawoli.
|