kFINtesencja tego, co fińskie - strona o Finlandii i języku fińskim


 

Start Kompendium Nauka i Edukacja Fińska szkoła
piątek, 12 marca 2010
Fińska szkoła PDF Drukuj Email
Wpisany przez Jakub Bennewicz   
Wtorek, 03 Maj 2005 12:05

W Finlandii obowiązuje system edukacji podobny do tego, który został niedawno wprowadzony w Polsce. Małe dzieci często chodzą do przedszkola (päiväkoti,'), które jest w swoim kształcie dość podobne do naszego, później dla chętnych istnieje coś w rodzaju naszej nieobowiązkowej zerówki (esikoulu). Tam można nauczyć się czytać i pisać (chociaż ta nauka jest kontynuowana potem w podstawówce,'), a także przygotować się do mrożącej dzieciakom krew w żyłach próby, jaką jest szkoła. Szkoła podstawowa zaczyna się – tak jak w Polsce – w wieku 7 lat i dzieli się na dwa etapy. Najpierw 6-letni „poziom dolny” (ala-aste,'), a potem 3-letni „poziom górny” (ylä-aste). Gdy przebrnie się już przez etap, który obowiązuje (niestety) wszystkich, można próbować swych sił w szkołach średnich – technicznych lub w liceach (lukio).

 

Ta druga droga różni się znacznie od rodzimych szkół licealnych, ponieważ nie ma obowiązkowego programu zajęć i wymiaru godzin, za to obowiązuje system kursów. Każdy uczeń może sobie dowolnie ukształtować swój plan, zgodnie z własnymi zainteresowaniami i potrzebami, jako że szkoły oferują bogaty zestaw kursów tematycznych. Należy w ciągu 3 lat liceum ukończyć określoną przez daną szkołę ilość kursów. W przypadku każdego z nich jest podana ilość zajęć, na których należy być obecnym, by dany kurs zaliczyć. Najczęściej trzeba na koniec każdego takiego przedmiotu zdać jakiś nietrudny sprawdzian.

Po zakończeniu szkoły średniej pozostają już tylko studia. Tutaj także Finlandia ma dużo do zaoferowania, gdyż jak na tak niewielki naród, istnieje tam sporo, bo kilkanaście uniwersytetów (yliopisto) i innych szkół wyższych. Obecnie system wyższego nauczania bardzo przypomina ten, który obowiązuje w większości państw europejskich i jest ściśle powiązany z systemem ECTS (European Credit Transfer System,'), czyli z systemem przeliczania poszczególnych przedmiotów na punkty. Taka forma studiów jest akceptowana na terenie całej Unii Europejskiej, a także poza nią.

Teraz parę słów o fińskiej podstawówce, a przynajmniej o jej stanie sprzed kilkunastu lat (kiedy do niej chodziłem). Otóż nie bardzo przypomina ona to, co 7-latki mogą zastać w Polsce. Na samym początku polską rodzinę może zaszokować nieformalny charakter ceremonii (a raczej braku ceremonii) rozpoczęcia i zakończenia roku szkolnego. Żadnych białych koszul i spodni w kant, patetycznych przemówień i uroczystej atmosfery. Normalny dzień w roku, podczas którego rzeczowo i krótko są wyjaśniane zasady obowiązujące w danym roku i to wszystko. Na tym nie koniec szoku dla Polaka, który jest przyzwyczajony do kilkudziesięcioosobowych klas, a czasem nawet do kilku zmian w jednym dniu. W pierwszych latach fińskiej edukacji klasy są bardzo małe. Przez pierwszy rok nasza grupa liczyła tylko dziewięć osób! Ponieważ w moim przypadku była to dodatkowo klasa przeznaczona dla dzieci, które wymagały nieco więcej uwagi i poświęcenia nauczycieli (cudzoziemcy oraz dzieci chore,'), przydzielono do tej niewielkiej klasy aż dwoje wychowawców.

Oddanie tych ludzi i traktowanie swoich obowiązków jest naprawdę godne podziwu – znalazł się czas dla każdego, nawet najmniejszy drobiazg, którego się nie rozumiało, zostawał dokładnie wytłumaczony i obie te panie były do naszej pełnej dyspozycji w ciągu wszystkich zajęć. Co wzbudza zazwyczaj największe zdumienie w Polsce (gdzie widmo zakupu przyborów szkolnych dla gromadki dzieci rok w rok przyprawia tysiące matek o palpitacje,'), wszystkie pomoce naukowe: zeszyty, ołówki, gumki, a nawet podręczniki każdy dostawał za darmo od państwa, a po zakończeniu roku szkolnego, dostawało się to wszystko na własność. Ponadto codziennie we wszystkich szkołach i przedszkolach podawano gorący posiłek – również na koszt państwa. Inna sprawa, że przeważnie obiady te były - bardzo delikatnie ujmując - niedobre, ale nie należy narzekać, biorąc pod uwagę, że nie płaciło się za nie. Tym niemniej bywało tak, że prosiłem o najmniejszą możliwą porcję (nie można było odmówić zjedzenia obiadu) i zapijałem ją jeszcze kilkoma szklankami mleka...

Na początku program zajęć obejmował tylko język fiński, matematykę, naukę o środowisku, muzykę i gimnastykę. Stopniowo wymiar godzin zwiększał się oczywiście z roku na rok. W pierwszych klasach nauka przypominała bardziej zabawę niż cokolwiek innego. Skupiano się na tym, żeby nauczyć dzieci w miarę płynnie czytać i pisać i żeby poznały podstawy matematyki. Cała reszta to czytanie książeczek dla dzieci, różne gry oraz oglądanie bajek.

Powszechnie panującą doktryną było tzw. „bezstresowe wychowanie”. Miało to swoje dobre i złe strony. Z całą pewnością – w przeciwieństwie do tego, co przeważnie maluchy przeżywają w pierwszych latach polskiej podstawówki – szkoła nas nie przerażała, nie budziła wzajemnej zazdrości, ani poczucia wyższości lub niższości wobec reszty grupy. Wręcz przeciwnie, wszyscy przychodziliśmy tam bardzo chętnie. Było to efektem braku ocen (aż do 4 klasy,'), odpytywań przy tablicy, jakichkolwiek uwag nauczycieli pod naszym adresem, a przede wszystkim wyjątkowej atmosfery zabawy i relaksu. Nauczycieli traktowaliśmy jak kumpli, więc o żadnym autorytecie i dystansie wobec nich nie było mowy, zaś drobne sprawdziany, które odbywały się dość rzadko, też nie były oceniane (naliczało się jedynie punkty). Jeśli komuś nie poszło, nie dostawał reprymendy, telefonu do rodziców, itp., ale nauczyciel poświęcał trochę swojego czasu, żeby wszystko jeszcze raz dokładnie wyjaśnić. Także świadectwa aż do czwartej klasy występowały w formie opisowej (jak czytasz, czy już ładnie liczysz, czy poznałeś nowych kolegów, a w moim przypadku dodatkowo, czy już dobrze mówię po fińsku).

Jak wspomniałem, taki system miał też jednak negatywny wydźwięk, gdyż w skrajnych przypadkach dochodziło do tego, że jakiś uczeń na przykład ostentacyjnie wstawał i oznajmiał, że mu się nudzi, nie ma ochoty się uczyć i właściwie, to on już chce iść do domu. W takim przypadku polski nauczyciel długo by się nie zastanawiał i „odpowiednimi” sposobami potrafiłby przekonać takiego osobnika, że powinien jednak usiąść i wrócić do liczenia zadań. Natomiast w fińskiej szkole, nauczyciel, któremu wpojono, że w żadnym razie nie wolno wywierać na dziecku presji, był praktycznie bezbronny. Mógł jedynie ugrzecznionym tonem prosić, by chłopiec jednak usiadł i tłumaczyć, że przecież tak nie można, co czasem skutkowało, a czasem tylko utwierdzało takiego małego anarchistę w jego bezkarności.

Nieco kuriozalna sytuacja, ale wcale nie tak rzadka w tamtejszych realiach. Bezradność nauczycieli uwidaczniała się także wówczas, gdy miała miejsce przemoc wśród uczniów lub jakiekolwiek inne formy gnębienia, poniżania czy chociażby zwykłe dziecięce konflikty. Ofiary takich zachowań w praktyce nie mogły liczyć na wsparcie nauczycieli, gdyż tych radzenia sobie z takimi problemami po prostu nigdzie nie uczono i pomimo bardzo dobrych chęci nie byli oni w stanie zadziałać.

W Finlandii odmiennie niż w Polsce prezentowały się lekcje wf-u, czyli gimnastyka. Ze względu na klimat, jak tylko robiło się nieco zimniej i zaczynał padać śnieg (listopad/grudzień,'), przenosiliśmy się na dwór. Do wyboru było lodowisko i gra w hokeja, albo spacerek na okoliczne wzgórze i całodzienne biegi narciarskie. Na zjazdy, a tym bardziej na skoki byliśmy „troszeczkę” za mali, ale biegówki dostarczały wystarczająco dużo frajdy. Co do tematyki innych zajęć, także „nieco” różniła się od polskiego programu nauczania. Na przykład na biologii w trzeciej i czwartej klasie zamiast uczyć się podstawowych pojęć biologicznych, własności jakichś mikroorganizmów, itp., w Finlandii dowiadywaliśmy się co to jest wiewiórka i jak się odżywia.

Geografia do piątej klasy włącznie ograniczała się do absolutnie podstawowych wiadomości na temat krajów skandynawskich, co prowadziło do tego, że 11-letnie dzieci nie miały pojęcia gdzie leży np. Polska. Język fiński do końca czwartej klasy nauczany był za pomocą komiksu o niedźwiadkach, które przeżywały różne przygody i w ten sposób wprowadzały nas w podstawy językoznawstwa (analogicznie w tym samym czasie w polskiej szkole dzieci uczyły się o przypadkach, czasach i składni). Na muzyce w czwartej klasie uczyliśmy się (chodziłem do klasy muzycznej i grałem na puzonie) jak rysować klucze wiolinowe i śpiewaliśmy piosenki dla dzieci. W czwartej klasie polskiej szkoły muzycznej wiedziano już co to są przewroty i dominanty septymowe. Jedynie matematyki nauczano na mniej więcej równym poziomie.

Łatwo przewidzieć, że gdy zacząłem chodzić do polskiej podstawówki w piątej klasie, doznałem mocnego szoku. Oprócz tego, że dotychczas nigdy nikt nie uczył mnie języka polskiego i trzeba było nadrabiać 4 lata, okazało się, że mam braki niemal we wszystkich pozostałych przedmiotach! Nie oznacza to jednak bynajmniej, że nasza szkoła jest taka świetna, a fińska do tego stopnia zapóźniona. Polski system szkolnictwa nie uczy podstawowej umiejętności, bez której nikt sobie nie poradzi w dzisiejszym, wymagającym świecie: myślenia. I na tym polega przewaga szkół w Finlandii – nie każą się uczyć sterty nieraz nieprzyzwoicie uszczegółowionych faktów, z których większość prędzej czy później i tak zostanie zapomniana, ale w swojej niezobowiązująco-rekreacyjnej formie zmuszają do częstego wykorzystywania i zarazem ćwiczenia naszych umysłów.

Kończąc polską szkołę, mamy świadomość posiadania bardzo rozległej wiedzy, ale jeżeli nie jesteśmy przyzwyczajeni do rozgrzewania szarych komórek na własną rękę, ostatecznie na niewiele się to wszystko nada. Kończąc edukację w Finlandii, bez samodzielnego rozwijania zainteresowań, nie będziemy znali na pamięć daty śmierci nieślubnej córki Lenina, stolicy Fidżi, czy ilości nibynóżek u ameby, ale będziemy kreatywni, pełni pomysłów i nowych rozwiązań, a co najważniejsze, tę wiedzę, jaką zdobyliśmy w szkole, będziemy w stanie wykorzystać w praktyce. A tego w Polsce nie uczą.

Zmieniony: Środa, 15 Lipiec 2009 18:59
 

Forum Forum
linki fińskie Linki
Pogoda w Finlandii Pogoda w Finlandii
Typowanie fińskich skoków Typowanie skoków
Słownik polsko-fiński Słownik polsko-fiński

O Aurinko O nas
Kontakt Kontakt

 

Copyright © 2010 Aurinko - Finlandia i język fiński
aurinko.net.pl | Kontakt | Forum | Mapa witryny